Krótkie wakacje u dziadków w ogrodzie lepsze od logopedy

wakacje u dziadkow

Krótkie wakacje u dziadków w ogrodzie i zabawa przez cały dzień. Potrafią “rozwiązać” język małego milczka lepiej niż ćwiczenia logopedyczne. Przeczytaj koniecznie jak Tymek zaczyna nawijać 🙂

Długa podróż na wakacje

Do dziadków jedzie się 410km.. Dla Tymka to bardzo długa podróż, więc przygotowałam dla niego zabawki, picie i coś na przegryzkę. Jak wyjechaliśmy z domu Tymek zasnął i spał tylko 1,5 godziny w trasie. Mieliśmy aż 4 postoje plus przerwę na jedzonko w knajpie. Trasa ciągnęła się i szczerze mówiąc ostatnie 30km było koszmarne. Marudził już, był niespokojny i niecierpliwy nasz Maluszek.

Kostka manipulacyjna, którą mu uszyłam była zabawką na 100km i dodatkowo ratowały nas place zabaw na parkingach. Genialny pomysł ktoś miał, aby na postojach dzieci miały co robić. Trasa do dziadków trwała 5 godzin i 40 minut. Powiem szczerze, że sama miałam już dosyć!

podroz do dziadkow

Natomiast powrót z wakacji minął dość szybko, bo po pierwsze Tymek spał 2,5 godziny, mieliśmy tylko 3 postoje na rozprostowanie kości i trasa zajęła nam tylko 4 godziny i 30 minut. Niezła różnica, aczkolwiek ostatnie 30km Tymek też marudził i popłakiwał.

Wakacje skrócone…

Planowany czas wakacji 10 dni został skrócony do długiego weekendu, czyli 4 dni. Jak to się stało? Tomek miał lecieć z Warszawy do Londynu 19 czerwca i być tam przez 5 dni, ale delegacje przełożono na 26 czerwca. Dlatego wróciliśmy razem do Wrocławia, bo Tomek musiał wrócić do pracy. I kiedy poleci zostaniemy sami we Wrocławiu, ale cóż los czasem płata nam figla.

Tymek nie chciał wyjeżdżać od Babci i Dziadka do domu. Był smutny i obrażony na nas – rodziców – bo jak możemy go zmuszać do powrotu do domu skoro mieliśmy być tam dłużej i Tata miał wylecieć samolotem dada. Trudno takiemu małemu człowiekowi wytłumaczyć, że delegacja Taty została przełożona i wakacje już dobiegają końca. Przynajmniej na ten moment.

u dziadków na rowerku

Zabawy w ogrodzie

Zabawy w ogrodzie w trakcie wakacji były najważniejsze. Już w piżamie Tymek wybiegał przed dom chcąc kopać dziury i grabić ziemię. Był szczęśliwy w trakcie posiłków na dworze i możliwością objadania się babką oraz picia soku zamiast wody. Dostał narzędzia do ogródka i miał swoje zabawki imitujące koparkę, dźwig, spychacz, walec i wywrotkę. Plac budowy jak pod domem we Wrocławiu 🙂

wspolna praca w ogrodzie z dziadkiempracujace dziecko w ogrodzie zabawa uczy

Zabawa była tak absorbująca, że nawet brudna buzia nie przeszkadzała. Rączki umorusane, ale bluzeczka prawie czysta. Miał również małe obowiązki ogrodowe. Podlewał Babci kwiatki i małe drzewka Dziadka. Te małe wakacyjne obowiązki zostały przeniesione na grunt domowy i teraz Tymek podlewa nasze ziółka na balkonie i od czasu do czasu aloes w swoim pokoju.

Największą atrakcją ogrodu okazała się stara huśtawka. Można było na niej bujać się i huśtać zabawki. Robiła też za stolik oraz za samolot. Pewnie jakbyśmy zostali dłużej to miałaby więcej zastosowań, ale czas nas gonił nieubłaganie. Tymek właściwie cały czas spędzał na dworze między dziurą wykopaną z Dziadkiem a huśtawką i stołem z łakociami.

Nowe słowa dla dziadków

Najważniejszą jednak umiejętnością jaką zdobył Tymek w trakcie tych wakacji były nowe słowa. Potrzeba zrozumienia przez Babcie i Dziadka była tak ogromna, że słowa sypały się jedno za drugim. Nawet przebywanie z rówieśnikami nie dało takich efektów jak te 4 dni 🙂

Powiem szczerze, że od stycznia raz w miesiącu bywamy u logopedy, prawie codziennie ćwiczymy z książeczkami i masujemy język, aby chował się za ząbkami. A przecież wystarczyło pojechać do Dziadka, który nigdy nie obcował z małymi dziećmi i od razu język się rozplątał, a mały człowieczek zaczął nawijać 🙂 Jak to jest, kiedy 100 raz słyszy Tymku ale Dziadzia nie wie o co chodzi albo Nie rozumiem, pokaż mi. To na początku pierwszego dnia były tylko jakieś tam sylaby bez ładu i składu, ale z każdym dniem sylaby przeradzały się w konkretne słowa i od razu w zdania.

Szokujące jakie ogromne postępy mogą nastąpić w bardzo krótkim czasie. Nie spodziewałam się takich rezultatów. A teraz gdy piszę słyszę Tymka jak opowiada swoim autkom, co będzie robił z Tatą, gdy ten wróci z pracy. Teraz już będzie łatwiej nam się dogadać w kwestiach spornych 🙂

tlumaczenie dziadkowi

Wakacje są fajne, gdy historia nie jest nudna

Trafiliśmy do Zamku Książąt Mazowieckich w Ciechanowie i pewnie w tej wycieczce nie byłoby nic niezwykłego, gdy by nie przewodnik. Pan Adam, który oprowadzał grupę po zamku mówił w taki sposób, że każdy z zainteresowaniem słuchał historii Polski i Mazowsza. Tymek część zwiedzania spędził u Tomka na rękach, ale było widać jak chłonie opowiadane historie i anegdotki.

Muzeum opuściliśmy z płaczem. Tymek z ogromnym rozczarowaniem opuścił mury zamku, bo nie pozwolono mu na zabranie miecza. Również w sklepie z pamiątkami znajdującym się w Zamku nasz mały Szkrabek chciał się targować. Kupił rycerza typu Zrób to sam, ale gdy otrzymał kartkę papieru z elementami do wycięcia i sklejenia to zaproponował Panu zamianę za gotowego już zlepionego rycerza jego nowiutka wersja do zrobienia samodzielnie. Nie odniósł sukcesu, ale liczy się fakt podjęcia próby 🙂

marowieckie historie

Podsumowując

Tymek nauczył się w trakcie 4 dniowych wakacji u dziadków:

  • mówić około 50 nowych słów
  • podlewania kwiatków i drzewek
  • kopać dziury łopatą i wykopywać sadzonki Babci
  • nauczył się huśtać na brzuszku 🙂

Oraz zakochał się w mieczach i zamkach 💖

A Ty planujesz wakacje dla swoich dzieci? Jak one wyglądały albo jak mają wyglądać?
Daj znać w komentarzach jak to u Ciebie wygląda.

Zapraszam do odwiedzenia wpisów o innych fajnych miejscach dla dzieci i dorosłych:

Pozdrawiam,

Anka 💖

11 comments / Add your comment below

  1. O losie, ale macie kawał drogi do dziadków! U mnie – obie pary – mieszkają mega blisko (jedni dziadkowie osiedle obok, drudzy zaraz pod miastem w którym mieszkamy), więc w sumie wakacje mamy co weekend 😀 Ha! I może dlatego moje baby tak dużo gadają – wszyscy mają ogródki. Tak, to by wszystko wyjaśniało 😀 😀 😀

    1. zazdroszczę 🙂 Choć są tez plusy posiadania dziadków daleko. Nie wtrącają się w wychowanie, nie karmią słodyczami i zawsze cieszą się na widok wnuczka 🙂

  2. Bardzo pozytywna historia. Z zazdrością i nostalgią przeczytałem o domku z ogrodem u dziadków. Ja miałem właśnie takie dzieciństwo. Niestety moi rodzice mają malutki ogródek, a teściowie mieszkają w bloku… No nic, trzeba samemu wybudować dom 🙂

    1. dla dziecka ogródek to może być jakakolwiek przestrzeń koło domu 🙂 Moja mama to o niej ta historia, Teściowie też mają ogródek ale dzieci bawią się głównie na betonie! Więc ogród ogrodowi nie równy i dziadkowie też 🙂

  3. Bardzo ciekawy wpis 🙂 Jako mama i logopeda jestem w stanie potwierdzić, że nic tak nie rozwija mowy dziecka jak DZIAŁANIE w terenie 🙂 Jeśli może aktywnie uczestniczyć w doświadczaniu rzeczywistości, bawić się wykorzystując dwie małe rączki, być w ruchu 🙂 Oczywiście, gdy jest potrzeba, warto mowę dodatkowo stymulować, jednak u Was zadziałał ważny czynnik, luz, swoboda, pozwolenie na brudną zabawę 🙂 Wspaniałą zrobiłaś kostkę manipulacyjną, gratuluję umiejętności 🙂 Cały wpis niezwykle ciekawy 🙂 Ja również jestem z Wrocławia, kolejkowo mamy już zaliczone, ale do zwiedzenia hydropolis poczułam się zachęcona 🙂 Pozdrawiam 🙂

    1. Bardzo dziękuję 🙂 U nas logopeda został włączony gdyż synek nie gaworzył 🙁 wtedy nie wiedziałam, że to problem.. Następnym problemem był język wyskakujący przed zęby w trakcie mówienia.. Po pół roku działania jest dużo lepiej 🙂 Co do kostki to chyba mój najlepszy produkt, który szyje dla dzieci – nie tylko swojego 🙂 a jeśli chodzi o Hydropolis jest genialne polecam dla każdego coś dobrego 😀

      Pozdrawiam 🙂

  4. Zgadzam się- dla dzieci nie ma nic lepszego niż zabawa u dziadków w ogrodzie. Też jeździmy i korzystamy ile się da, a dzieciaki z pełną fascynacją poznają świat owadów i wszelkich trawiastych żyjątek. 🙂

  5. Ja również spędzałam wakacje u Dziadków na wsi i zdecydowanie zawsze wynosiłam stamtąd więcej “umiejętności” i “wiedzy” niż przez cały rok 😉

Dodaj komentarz