Z kolorowego świata do szarej rzeczywistości

Mimo, że wszędzie już pachnie świętami to dzisiaj nie będzie o nich. Klimatycznie i przyjemnie też nie będzie. Jeśli nie masz ochoty na chwile refleksji, odrobinę smutku i morza prawdy to nie czytaj dalej. Dziś będzie o samotności w ciągłym biegu i tęsknocie, czyli o szarej rzeczywistości.

Samoświadomość

Bardzo trudno było mi się przyznać nawet przed samą sobą, że nie radzę sobie. W przeciągu ostatnich dwóch miesięcy w naszym kolorowym świecie powiała się szara rzeczywistość. Tomek w delegacjach, a jest dla mnie siłą napędową do wielu działań. Zawsze wysłucha, pomoże na tyle ile jest w stanie i odciąży w miarę możliwości. Mamy również podział obowiązków domowych oraz dzielimy się opieką nad małym. Każdy z nas ma swoje zwierzątka Tomek ma rybki i krewetki, a ja kotki – Tymka są wszystkie zwierzątka 🙂 Dzięki Tomkowi i naszemu  podziałowi mogę pisać bloga, szyć ozdoby i posiadać czas dla siebie.

Kiedy zaczął latać do Londynu wszystko uległo zmianie. Początkowo odpychałam od siebie myśl o depresji. Tłumaczyłam sama sobie, że nie mam czasu, bo mam więcej do zrobienia, bo Tymek tęskni, bo mi jest smutno również z tęsknoty.. Ale z każdym wyjazdem Tomka było gorzej. Nie chciałam wstawać z łóżka, miałam problemy ze snem, apetyt też nie dopisywał, a praca nawarstwiała się coraz bardziej i bardziej, aż pękłam…

Próbowałam wszystkiemu sprostać i dopadała mnie coraz większa frustracja, złość i bezsilność. W ostatnim tygodniu najchętniej spędzała był cały czas w łóżku. Uświadomiłam sobie ile czasu śpię i ile drzemek dziennie sobie robię. Rozejrzałam się po domu i odkryłam, że wszystko co robię nic nie daje, a mieszkanie jest w opłakanym stanie. Pomyślałam też o najważniejszej osobie, czyli dziecku, które patrzy na mnie i mówi, że mama jest chora. To był już ostatni znak.

Dziecko też cierpi

Tymek od momentu, kiedy najpierw 10 dni byliśmy chorzy, a potem tata wyleciał w delegację zaczął wycofywać się i doszło do tego, że nie chce wychodzić z domu, spotykać się z dziećmi i odżywa tylko na weekendy, kiedy jest tata.

Tymo cierpiał nie tylko z tęsknoty za tata, ale i mamą, która mimo, że fizycznie była to nie okazywała tyle radości, cierpliwości i skupienia co wcześniej. Zaczął się problem z agresją synka i zmiennym apetytem oraz złość na zwierzęta domowe, a może nawet i zazdrość. Co wyprowadzało mnie z równowagi.

To bolesne kiedy krzyczysz na dziecko, kiedy wcześniej tego nie robiłaś i przepraszasz je w momencie tylko uświadomienia sobie tego. Sytuacje te nie były częste, ale sam fakt ich zaistnienia sprawił, że poczułam porażkę rodzicielską.

Dobre dusze i warsztat

W moim życiu na szczęście są dobre dusze, które pomogły mi zwykłą wymianą zdań. Powiem szczerze, że w takich momentach rozmowa o niczym jest lepsza niż siedzenie tylko sama z dzieckiem i problemami z tyłu głowy.

A co do warsztatu to mowa oczywiście o warsztacie SAMA MAMA – kombowarsztat dla kobiet wychowujących dziecko, który do końca uświadomił mi problem samotności w codziennym zmaganiu się ze wszystkim. Patrząc na grupę kobiet okazało się, że nie jestem w tym osamotniona i radzę sobie tak jak umiem.

W trakcie warsztatu pracowałyśmy z ciałem co przynosiło mi osobiście ulgę, spokój i odzyskanie równowagi wewnętrznej choć na chwilę. Tatiana prowadziła tą część w tak płynny sposób i było czuć ciepło jej głosu oraz intencji. Kolejny etap warsztatu prowadziła Magda z Martą – tu zaglądałyśmy w głąb siebie i oceniałyśmy je. Praca w grupach udowodniła, że nasze domowe problemy to nie pojedynczy przypadek tylko jeden z wielu. Cieszę się, że miała okazje brać udział w pierwszej części tego właśnie warsztatu i już nie mogę doczekać się kolejnej.

Siła drzemie w nas

W chwilach słabości lub już depresji wart zwrócić się o pomoc. Przyznać się przed sobą samą, że jest coś nie tak i powiedzieć o tym innym. Ten artykuł powstał, bo odważyłam się przyznać, że nie jestem wstanie zrealizować zamówienia i okazało się, że napisała mi coś niesamowitego i wzruszającego.

Kochana mamusiu.  Nie przejmuj się. Proszę nie martw się przyziemnych rzeczami. To tylko rzeczy. Mam nadzieję, że po świętach umówimy się na kawę, jak nasze maluchy pozdrowieją w końcu. 😉
Życzę Ci, abyś odnalazła spokój wewnętrzny. Teraz rodzi się Bóg. Nie wiem czy wierzysz, ale uwierz przynajmniej, że do ciebie też przyjdzie On lub coś innego dobrego. Życzę Ci tego z całego serca. Już nie jedno przetrwałaś na pewno. I to też kolejna przeszkoda, która jak nie runie sama, to ty ją pokonasz. Ha to wiem. Dobrego dnia ci życzę.
Wszystkim życzę tak wyrozumiałych osób, które dadzą nadzieję i wiarę, że wszystko jest możliwe.
Pozdrawiam,
Anka <3
Jeśli uważasz, że ten wpis może pomóc komuś z Twojego otoczenia podziel się nim. Słowa niosą pomoc i ulgę szczególnie w trudnych momentach.

Dodaj komentarz