Rok 2017 – rok doświadczeń i zmian

2017 rok był to rok doświadczeń, wyzwań i zmian, których w większości nie planowaliśmy. Postanowienia na ten rok rozmyły się dość szybko (zobacz, jakie były tu) i mimo wszystko, że chciałam się już z nimi uporać to przechodzą na kolejny rok…

Zmiana 1. Nowe mieszkanie

Początek roku 2017 spędziliśmy w sklepach budowlano – remontowych i meblowych, bo urządzenie swojego pierwszego mieszkania to ogromne przedsięwzięcie! Okazało się, że mimo wielu godzin tam spędzonych mieszkanie nadal nie przypomina tego z marzeń i snów 🙁 Koncepcja zmienia się wciąż o jakieś szczegóły i detale, ale od połowy października jest już, chociaż główny zamysł, do którego będziemy dążyć w nowym roku.

Niby rozpakowane są wszystkie kartony, ale wciąż nie ma ładu i porządku. Wiele rzeczy szuka jeszcze miejsca dla siebie, a niektóre znalazły nowy dom u innych właścicieli. Przestrzeń, mimo, że wciąż ulega zmianą nie osiąga żadnej spójności i harmonii. Jest już zamysł i cel – osiągnąć do końca pierwszego tygodnia stycznia porządek, a potem małymi kroczkami spójność i harmonię 🙂

Mimo, że mieszkanie jest nowe to już mam ochotę je remontować.. A przecież mieszkamy tutaj od marca i nawet nie robiliśmy jeszcze parapetówki.. No w końcu od września do salonu zawitała kanapa i odbyło się tu już kilka spotkań towarzyskich z przyjaciółmi, ale parapetówki nadal brak. Może nowy rok natchnie nas na zorganizowanie tej imprezy, a może po prostu damy sobie spokój i będzie jak jest, bo nam jest tak dobrze?!

Zmiana 2. Nowi członkowie rodziny

W sierpniu rodzina powiększyła się nam o dwie cudne kotki (przeczytaj o tym tu). Jednak zanim zamieszkały z nami to przygotowaliśmy dom pod nie i dużo rozmawialiśmy z Tymkiem o szacunku do zwierząt i obowiązkach związanych z nimi. Szukałam tez wskazówek jak przygotować dziecko na kota, okazało się, że nie ma takich mini poranników. Musiałam sama stworzyć (czytaj tu), bo o tym jak przygotować kota na dziecko jest multum.

Powiem Ci, że początki były trudne i smutne, bo przerażone kocięta chowały się w kąty i unikały kontaktu z nami. Stopniowa, bardzo małymi kroczkami wszystko zmieniało się na lepsze. Coraz częściej przebywały w naszym otoczeniu, bawiły się przy nas i zaczęły od niedawna ocierać się o nogi. Mimo, że nadal nie dają się głaskać czy brać na ręce i tak po prostu kłaść na kolana. To i tak chętniej już do nas podchodzą, a nawet od pewnego czasu cieszą się na nasz powrót do domu. Widać, że jest im dobrze z nami i nam z nimi też. Mimo, że czasem chcą polować na rybki T&T (Tomka i Tymka) to nawet zaskarbiły sobie jego miłość i uwagę, a to już coś 🙂

Zmiana 3. Tęsknota, rozłąka i doświadczenia wychowawcze

To  była najtrudniejsza zmiana tego roku – delegacje Tomka. To doświadczenie naprawdę zmieniło wszystko w naszym życiu. Nawet nowe mieszkanie umywa się przy tym doświadczeniu. Każdy wyjazd Tomka do Londynu to dramat i zmiany zachowania u dziecka.

Pierwsze dwa wyjazdy w okresie wakacyjnym były trudne, ale miały, chociaż swoje plusy (czytaj mama lepiej zorganizowana i dziecko do ogarnięcia, a cały wpis o tym jest tu). Wtedy cieszyliśmy się, że to już może koniec tych przygód. Czas mijał wtedy szybciej, bo w większości na spacerach i placu zabaw. Dało się również pracować, pisać oraz dbać o dom.

Od września Tymek poszedł do Młodzieżowego Domu Kultury (MDK-u), gdzie spędzał 5h dziennie na różnorodnych zajęciach. Urokiem przebywania wśród innych dzieci był fakt przyniesienia kilku wirusów do domu, ale również zdobywanie innych umiejętności niż dotychczasowe. Nasz przedszkolaczek lubił chodzić do MDK-u i bawić się z dziećmi wyzwaniem było wyciągnięcie go z sali do domu niż zostawienie pod opieką Pań w placówce. Jednak to też uległo zmianie.. Kiedy tata znowu zaczął wyjeżdżać Tymek zmienił się nie do poznania.

Po pierwsze. Nie chciał najpierw jeździć do MDK-u, potem chodzić do sklepu, a w najgorszym momencie w ogóle przestał wychodzić z domu. Tylko w weekendy z tatą i mamą się to udawało wyciągnąć go gdziekolwiek, a ostatnim razem nawet to się nie udawało.

Po drugie. Noce stały się koszmarem. Początkowo wystarczyło wspólne spanie, ale z każdym kolejnym wyjazdem Tomka było gorzej. Rytuał: kąpiel, czytanie bajki i usypianie na piersi w jego lub naszym łóżku już nie przechodziły. Kilka pobudek w nocy było znakiem dla mnie, że nie radzi sobie z rozłąką i tęskni bardzo, a do tego pojawił się ogromny lęk podobny do separacyjnego. Pytania pt. “Jak wstanę to będziesz?”, “Wrócisz do mnie?”, “Nie zostawisz mnie?” były na porządku dziennym.

Najgorsze miało być jeszcze przed nami.. Ostatnie dwa wyjazdy Tomka były dla Małego tak trudne, że zasypiał dopiero ze zmęczenia – wręcz padał. Nie chciał spać sam, ani u nas w sypialni. Nie chciał rozmawiać w ogóle z tatą albo mówił pojedyncze słowa, krótkie zdania – tylko tak, aby tata go nie widział.. Po każdej takiej “rozmowie” albo i braki jej chciał bajkę z you tuba byle tylko nie spać.

Po trzecie. Z dnia na dzień rosła w Tymku agresja do rzeczy, kotów i do mnie. Widziała jak bardzo brakuje mu taty i to, że sama już nie dawałam rady z tym wszystkim (koty, wyjazdy, złość i agresja Tymka oraz moja bezsilność) doprowadziło do tego, że prawie wpadłam w depresje (pisałam o tym tu)! Z agresją, żądaniem i złościom powoli zaczynamy sobie radzić, ale nie wiem, co to będzie, gdy tata znów wyjedzie… A wyjedzie już 8 stycznia i szczerze mówiąc, aż się boje, co to będzie.

Po czwarte. Samodzielność.. Hmm.. Co to znaczy?! Odkąd Tymek jest tylko ze mną nie chce nic robić samodzielnie. To nie chodzi o to, że robiłam wszystko za niego tylko o takie poczucie, że jestem i jest bezpieczny, może prosić o pomoc i wyręczanie go ze wszystkiego (to ostatnie starałam się nie robić, choć czasem łapałam się na tym, że dałam się zmanipulować 3 latkowi). Był moment, że mimo odpieluszkowania zmuszona była znowu go ubierać w pieluszki, bo nie wołał, nie mówił o tym, że coś jest w majtkach i stawał się coraz bardzo wycofany i zamknięty w swoim świecie.

Po piąte. Dom, rachunki, blog, szycie i wszystko było w opłakanym stanie, bo robiąc jedną rzecz musiałam rozkładać ją na raty i dzielić czas między Tymka, kotki, rybki (którymi zajmuję się, kiedy nie ma Tomka), porządki, rachunki, rozliczenia, zakupy, sprzątanie, pranie, gotowanie, pisanie, testowanie, fotografowanie, obrabianie zdjęć… STOP!  Wszystko, co nie było pilne, nagłe i potrzebne – leżało i czekało na swoją kolej… Czasem dla własnego dobra i dobra dziecka trzeba olać, niektóre sprawy i nie przejmować się np. bałaganem czy później opłaconym rachunkiem.

Zmiana 4. Zakończenie karmienia piersią

To jest jeszcze świeża zmiana, nieugruntowana, ale decyzja zapadła za obopólną zgodą. Po trzech lata i trzech miesiącach nasza droga mleczna dobiegła końca i było naprawdę miło na początku też decyzji (jak dłużej mnie czytasz to pewnie trafiłaś na tekst  jak to jest karmić 3 latka – jeśli nie to zajrzyj tu).

Decyzja ostateczna zapadała 18 grudnia i było nieźle, nawet fantastycznie, aż do momentu… (o tym w styczniu przeczytasz na blogu) Powie tylko, że święta minęły nam naprawdę w cudownej bez cyckowej atmosferze, aż do powrotu do domu, bo dom to już inna historia..

Tak sobie patrzę na ten rok i dochodzę do wniosku, że należał on do dość ciężkich, bogatych w doświadczenia i  sukces opatrzone porażkami, tęsknotą i kłopotami wychowawczymi. Powiem, że nie spodziewałam się tak wymagających 12 miesięcy i tak intensywnej pracy nad sobą w różnych dziecinach życia (byłam w tym roku, aż na 29 szkoleniach, wykładach, targach i warsztatach). Rok 2016 był taki pozytywny i budujący (sama zobacz tu), a za to ten rok nie oszczędzał nas w żadnym stopniu, doświadczał naszą miłość, cierpliwość i nas samych, dając radość jeszcze większą z sukcesów. Mimo to cieszę się, że to koniec już, bo wiem, że 2018 będzie najlepszym rokiem do tej pory 🙂

A jaki tam Twój rok?

Dodaj komentarz