Gdzie szukać szczęścia i radości, gdy życie daje w kość

Postanowiłam, że ten rok będzie inny niż wszystkie, że tym razem nie dam się presji otoczenia i życia w pędzie, stresie oraz dążeniu do cudzych celów. W tym roku myślę o slow life i minimalizmie. Chce, aby ten rok był mój i mojej rodziny. Dlatego w tym roku stawiam na szczęście.

O radość łatwo, gdy wszystko gra

Ach ta radość! Jak łatwo ją mieć, gdy wszystko idzie tak jak trzeba, gdy nie musisz myśleć czy do pierwszego kasy starczy, czy bank w tym miesiącu odpuści albo czy delegacje Twojej drugiej połowy nie przeciągną się o kolejne tygodnie. W chwili, gdy choćby jeden kawałek układanki o nazwie SZCZĘŚCIE znika, jak czerpać radość z małych rzeczy już nie mówiąc, że na duże to nawet sobie same nie pozwalam!

No więc można, ale to nie dzieje się z dnia na dzień i nie przychodzi samo. Do tego potrzeba dojrzeć (żałuje, że nie byłam traka mądra miesiąc temu) i pewne rzeczy poukładać sobie należy w głowie oraz nic automatycznie nie zmieni się w życiu zatem powinno się ruszyć swoje piękne cztery litery i zrealizować plan. Szukać punktów zaczepienia, które dają nam siłę, motywację oraz energię, aby codziennie rano wstać z łóżka, uszykować siebie i ubrać maluszka. Czasem i tego nie dawałam rady zrobić (mówię oczywiście o ubieraniu), a skąd coś więcej. Plusem było to, że chociaż gotowałam, bo w innym wypadku byłoby już na prawdę kiepsko z nami. No, ale wróćmy do punktów zaczepienia.

Co to są punkty zaczepienia?

To jest osoba, rzecz, sytuacja, potrawa czy nawet zapach, które momentalnie wywołują uśmiech albo jakąś inną pozytywną reakcję. W moim świecie są co najmniej 4 takie punkty:

  1.  Peeling pachnący papają
  2.  Pozytywna piosenka (jest na końcu wpisu – posłuchaj jej)
  3.  Wygadanie się mężowi
  4.  Napisanie do siostry.

Jeśli żaden z nich nie pomaga zostaje melisa albo kakao, Dr. House albo Chirurdzy i sofa z kocem. Oczywiście warunkiem jest, że dziecko śpi, bo to filmy nie dla niego! Jednak o ile nie śpi dzieciątko to melisa oraz Kajtek lub Rosi i przyjaciele – wtedy też mam dłuższą chwilę dla siebie (nawet mogę wziąć kąpiel taką 20 minutową!).

A jak to nie działa?

Jest jeszcze możliwość, o której posiałam wczoraj na Facebooku -> tu. Jest to magiczny słoik z Twoimi drobnymi uśmiechami, chwilami, które warto zachować w pamięci. Tworzy takie miejsce, gdzie zawsze jest tylko szczęście i radość. To bezcenna rzecz w chwilach frustracji, złości, bezsilności oraz załamaniach nerwowych. Kiedy potrzebujesz przypomnieć sobie dlaczego kochasz być mamusią tego “żywego złota” i wiedzieć, że za chwilę po tej burzy pokaże się słońce, a może i nawet tęcza.

Jak przygotować magiczny słoik?

To jest bardzo proste! Będzie nam potrzebne kilka rzeczy:

  • duży słoik
  • wieczko
  • pisak lub farbka z pędzlem (może być lakier do paznokci)
  • male karteczki
  • długopis

Bierzemy duży słoik i piszemy na nim MAGICZNY SŁOIK DOBRYCH CHWIL, zakręcamy. Jeśli masz ochotę możesz zrobić dziurkę w wieczku na wrzucanie karteczek, ale bez presji. Następnie najważniejszy krok napisz co najmniej 5 dobry i szczęśliwych rzeczy, które przytrafiły się Tobie w ciągu ostatnich dwóch dni. Masz? Teraz wrzuć je do słoiczka. Kiedy spotka Cię coś dobrego (np. przepuszczono Cię w kolejce długiej jak metro albo kierowca autobusu za Tobą poczekał – napisz to), zabawnego (np. syn założył moją bluzkę i stwierdził, że teraz jest superTymkiem – jak tylko o tym myślę zaraz się uśmiecham sama do siebie nawet teraz!) i szczęśliwe (np. pierwsze krok dziecka, słowa albo kwiatek od dziecka). Każda karteczka opatrzona kilkoma wyrazami, zdaniem, historią albo jednym konkretnym słowem może uratować sytuacje tragiczną. Dopisuj codziennie chociaż jedną małą rzecz, która wywołała u Ciebie uśmiech. Nawet jeśli sytuacje będą się powtarzać, ale za każdym razem cieszyć pisz je, bo nigdy nie wiesz po ilu karteczkach się uśmiechniesz 🙂

A to mój pozytywny utwór, który odgania czarne chmury i wymiata z domu chandrę! Posłuchaj koniecznie 🙂

Pozdrawiam,

Anka <3

Polecam również inne wpisy:

Dodaj komentarz