Karmienie piersią z perspektywy czasu

Minęło 5 miesięcy jak nie karmię piersią Tymka. Naszło mnie na przemyślenia i podzieleniem się odczuciami o kamieniu, walce o każda krople mleka i tych ponad 3 latach. Dzisiaj będzie tak dość intymnie i prosto z serca. Jak masz ochotę zapraszam do naszego świata.

Po co walczyłam o laktację i co mną kierowało?

Walczyłam o laktację, bo czułam, że tak trzeba. To nie była równa walka! Dziecko płakało, spadało z wagi i te obolałe sutki… Laktator ściągał po 10 może 20 ml… Patrzyłam jak po wypiciu tego, co ściągnęłam Tomek podaje mleko modyfikowane, bo maluszek dalej głodny.. To było straszne! Płakałam w poduszkę, w trakcie ściągania mleka i pod prysznicem. Czułam jak wszystko wymyka się z pod kontroli.. Jak dopada mnie depresja…

Aż przyszedł ten dzień, gdy Tymek dobrze złapał pierś.. Gdy nie trzeba było go dokarmiać i walczyć z laktatorem. To była pierwsza iskierka nadziei dla naszej drogi mlecznej, że może uda się nam nią pójść chociaż kawałek i przeżyć trochę tego cudu karmienia. Tak było na samym początku. Tymo wtedy nie miał nawet miesiąca, a ja przeżyłam to tak bardzo mocno, jakby trwało latami.

Docieraliśmy się prawie 3 miesiące, a gdy już się zgraliśmy nastąpił pierwszy kryzys laktacyjny i rozpoczęło się ząbkowanie jednocześnie. Wiedziałam, że nastąpi takie moment w rozwoju dziecka, że z cyckiem się nie będzie chciał się rozstawać. Myślałam jednak, że to lekko przekoloryzowana wersja, ale tak nie jest. Prawda jest taka, że przez może tydzień, może dwa moje życie toczyło się tylko wokół cycków! Brzmi strasznie i powiedzmy sobie szczerze, że ten moment wykańcza, ale warto go przetrwać.

Co mną kierowało, żeby to wszystko przetrwać? Miłość, wiedza i chęć dawania tego, co najważniejsze dla dziecka, czyli zdrowia na całe życie. W mleku matki jest wszystko, co w danym momencie potrzebuje dziecko oraz to, co niezbędne na przyszłość. Konkretne przeciwciała przy chorobie i tworzeniu się układu odpornościowego. To niezbędne witaminy, mikor- i makroelementy oraz minerały, które trafiają jako pierwsze do jego układu trawiennego, który dopiero się uzbraja w odpowiednie bakterie oraz dojrzewa do trawienia czegoś więcej niż mleko matki. To wiedza o receptorach znajdujących się na obwodowce wokół sutka, które wysyłają do mózg impulsy – co jest potrzebne i w jakiej ilości. Dlatego można dzieci karmić w tandemie, bo każde z nich dostają inne mleko dostosowane do wieku i potrzeb danego maluszka.

To wszystko mną kierowało i dawało siłę do walki o każda kroplę mleka, każdy dzień karmienia, każdy tydzień, miesiąc i rok, aż nadszedł moment WŁAŚCIWY dla nas obojga na zakończenie tej niesamowitej drogi będącej  koronacją (dla mnie osobiście) początku macierzyństwa.

Dlaczego tak długo?

Pierwsze momenty sprzyjające zakończeniu naszej przygody mlecznej były właściwie od chwil pierwszych życia Tymka. Potem kryzysy laktacyjne i wiary w siebie, ząbkowanie, angina, gryzienie i szczypanie. To wszystko było dobrym powodem do zakończenia naszej drogi mlecznej. Tylko świadomość znaczenia mleka matki w diecie dziecka pchała mnie do przodu i oczywiście, potrzeby Tymka pokazywały jak wielkie znaczenie ma moment karmienia dla niego, że on jeszcze potrzebuje tych chwil przy piersi z mleczkiem mamy.

Dni, tygodnie, miesiące i lata mijały.. Czas nie staje w miejscu, aby dać nam się zastanowić czy to ta chwila czy nie. Nie patrzy na nas tylko po prostu płynie i tak sobie spokojnie płyną, aż były najpierw drugie urodziny, potem trzecie urodziny.. Minęło jeszcze kilka miesięcy zanim zakończyliśmy drogę mleczną, bo chciałam trafić na dobry moment i udało mi się odnaleźć go, wykorzystać i przeżyć to rozstanie bez traumy.

Skończyliśmy tą niesamowita przygodę po 3 latach i 3 miesiącach. Nie było to traumatyczne przeżycie jak już pisałam i obyło się bez płaczów, szarpania czy kłamania. Wiadomo, że pytał j o mleczko nie raz to albo zmieniałam temat albo faktycznie mówiłam, że nie ma mleczka, choć jeszcze jakieś kropelki znalazłyby się.

Co teraz czuje po odstawieniu synka?

Mija 5 miesięcy, a ja wciąż odczuwam lekką pustkę, taki mały brak. Tulamy się bardzo dużo i rekompensujemy sobie (czytaj chyba tylko mi) brak tego czasu na cycanie i patrzenie głęboko sobie w oczy. To były najcudowniejsze chwile i na pewno pozostaną w mojej pamięci na zawsze. Czasem przeglądam zdjęcia, na których karmie i wspominam tą walkę, moment nauczenia się siebie nawzajem, harmonii oraz tęsknotę za takimi tylko naszymi chwilami. Ten czas nauczył mnie pokory i pełnej odpowiedzialności za siebie, jak i drugiego człowieka. To wszytko zostanie ze mną na zawsze i jeśli będzie mi kiedyś dane to chętnie powtórzę ten maraton z ogromną miłością i wdzięcznością.

Tymek nadal czasami wspominana swoje cycy i widzę z jakim smutkiem czasem żalem a nawet złością patrzy na inne jeszcze cycające dzieci. Wiem, że brakuje mu w takich momentach tego, bo od razu przychodzi i przytula się do mnie. Czasem nawet chce sprawdzić czy nadal tam są oraz pyta czy może zjawiło się znowu mleczko. Mimo, że tęskni to jestem dumna z jego postawy, bo zawsze dyskretny i bardzo dorosły, gdy ktoś pyta go o to czy pamięta. Odpowiada rezolutnie tak, ale jestem duży i cycy czekają na dzidzie. Hmm.. Może on wie coś czego ja jeszcze nie wiem albo wyniósł to ze spotkań z brzuchatkami? Nie wiem, ale cieszę się, że tak do tego podchodzi.

Życzę Tobie, abyś zawsze żyła w zgodzie ze sobą i potrzebami, jakie masz. Tylko nie zapomnij w tym biegu o maluszku, który liczy na Ciebie i Twoją mądrość, czas oraz poświęcenie i bliskość, bo tylko cały pakiet emocji i doznań pozwala mu żyć od początku dobrze. Jeśli chcesz to napisz do mnie albo pod postem, a podeślę Tobie program, który uzupełnia dietę w trakcie ciąży i karmienia piersią dostosowany do Twoich potrzeb. Dbaj o siebie, aby móc dbać o dziecko.

Pozdrawiam,

Anka <3

Chcesz poczytać więcej o karmieniu zajrzyj do tych wpisów:

Dodaj komentarz