Macierzyństwo to czas niezwykłych doświadczeń

Macierzyństwo to czas niezwykłych przeżyć, doświadczeń i codziennych wyzwań. Jako matka przeżywasz chwile trudne, cudowne i niewiarygodne każdego dnia. Uczysz się codziennie być coraz lepszą wersją samej siebie oraz rozwiązywać problemy, o których wcześniej nie miałaś pojęcia. Macierzyństwo to taki niezwykły czas, który można dzielić jednocześnie mnożąc. Zresztą sama zobacz!

Dziecko nas zmienia

Jeśli uważasz, że dziecko nic nie zmieniło w Twoim życiu to są dwie opcje. Pierwsza opcja nie masz dzieci albo druga nie bierzesz czynnego udziału w ich wychowywaniu. Malutki człowiek zawsze zmienia nasz świat. Choćby, dlatego, że wymaga od nas zaangażowania, dopasowania i patrzenie na wszystko przez jego potrzeby. Macierzyństwo pozwoliło mi rozwinąć skrzydła i spojrzeć na świat z innej całkiem perspektywy. Nauczyłam się zarządzać swoim czasem, zasobami energetycznymi i mobilizowania się w każdej sytuacji.

Dziecku nie da się powiedzieć, że nie masz siły (myślę o takim malutkim, bo 4 latkowi tłumaczę, że mama jest wyczerpana) czy jest chora. Zmieniają się priorytety (przynajmniej, u niektórych), że sprzątanie może poczekać, ale jedzenie nie! Często na samym początku uczymy się pamiętać o sobie w życiu codzienny, a to nie zawsze jest takie łatwe jak się wydaje.

Macierzyństwo uczy…

Dziecko motywuje każdego dnia i dodaje sił zwykłym uśmiechem. Choć są dni tak wyczerpujące, że marzysz aż zaśnie i Ty będziesz mogła iść spać. Mimo wszystko nawet takie doświadczenia uczą nas, choćby samokontroli. W dniach trudnych cierpliwość i siły witalne są mocno wykorzystywane – szczególnie, jeśli masz wybuchowy charakter jak ja.

Dziecko nauczyło mnie pokory, wyrozumiałości i poszukiwań wewnętrznej równowagi. Jestem raczej typem impulsywnej osoby i początkowo trudno było mi nawet podążać za dzieckiem. Kosztowało mnie to dużo energii i hamowania siebie. Nie było to dobre ani dla mnie ani dla dziecka. Nie byłam autentyczna, nie byłam sobą! Szybko doszłam do wniosku, że potrzebuje czegoś, co pozwoli mi być sobą.

Całą energię tą impulsywną skupiłam na realizacji projektu, który wówczas współtworzyłam oraz na prowadzeniu szkoleń motywacyjnych. Tymek miał zaledwie 6 tygodni, gdy wróciłam do działania. Dzięki temu zyskaliśmy oboje. On miał spokojną i spójną mamę, a ja odzyskałam wewnętrzny spokój.

Mam wrażenie, że wtedy nauczyłam się i doceniłam swoje umiejętności oraz rozwinęłam skrzydła w pełni. Macierzyństwo szczerze pokazało mi na ile mnie stać, co mogę osiągnąć, jeśli zechce oraz dzielenia czasu jednocześnie mnożąc swoją energię.

Kiedy uczysz się dzielić jednocześnie mnożąc

To może brzmi dziwnie albo banalnie. Często mamy się mnożą na miliony kawałków, aby wszystko zrobić w domu, wokół dziecka i jak zostanie czasu to i wokół siebie. Trochę inną strategię obrałam. Najważniejsze zawsze były potrzeby dziecka, potem moje i męża, a dalej inne rzeczy do zrobienia. Dzieliłam czas tak, aby każdego dnia mieć dla siebie i tylko dla siebie, chociaż 30 minut.

Udawało się i udaje nadal. Tylko w tych 30 minutach nie było prysznica czy ćwiczeń tylko czas dla siebie na ciepłą kawę (chociaż zawsze piłam ją ciepłą), na medytację, na bycie samą ze sobą. To dawało mi mega dużo energii i sił na realizowanie siebie, opiekę nad synkiem i byciem dalej partnerką w związku, która wiedziała, czego chce od życia oraz potrafiła rozumieć potrzeby drugiej strony (ze wzajemnością).

Kiedy małe sukcesy dawały mega kopa, a porażki dzieliliśmy miedzy siebie. To nasze maleństwo zawsze (prawie zawsze) miało szczęśliwych obu rodziców. Mimo już prawie 8 lat związku my kłócimy się sporadycznie (choć tego kłótnią bym nie nazwała tylko ostrzejszą wymianą zdań). Raczej wspieramy się, pomagamy szukać rozwiązań, wysłuchujemy drugiej strony i dzielimy się smutkami oraz radościami.

Najważniejsze jednak jest to, że mamy wspólne cele. Nasze dziecko (a za chwile dzieci) wie, do czego dążą rodzice. Dajemy z siebie 100%, aby rozwijać siebie oraz nauczyć (pokazać) Tymka jak wygląda partnerstwo, praca i współpraca w życiu. Czas jest u nas raczej na wszystko, a jak brakuje to modyfikujemy plany tak, aby każdy był zadowolony i usatysfakcjonowany.

Nie można się zatracić

Dziecko jest cudem i tak należy je traktować, ale z uwzględnieniem zdrowego rozsądku. Dobrze byłoby nadal pamiętać o tym, że jesteś kobietą, partnerką, przyjaciółką, nie tylko matką. Zawsze warto dać sobie czas na znalezienie złotego środka dla siebie i swojej rodziny. Nie powiem Ci, że rodzicielstwo bliskości jest dla Ciebie, bo może akurat wolisz inne podejście. Nie zmuszę Cię, abyś karmiła piersią używając argumentów, jakie to jest dobre czy zdrowe.

Pomyśl, jaką jesteś teraz będąc matką – kobietą. Dla mnie w momencie zajścia z Tymkiem w ciążę i przeżywania jej. Przeszłam dużą przemianę mentalną, a po porodzie ona się dopełniła (przynajmniej tak mi się wtedy wydawało). Podążajcie za sobą, dając przestrzeń innym do życia. Dziecku starajcie się pokazywać siebie – prawdziwą, autentyczną, bez zbędnych masek.

Odkryjcie siebie na nowo i cieszcie się sobą, dzieckiem, życiem i partnerstwem. Bądźcie odważne w decyzjach, ale też nie zapominajcie o realiach matek. Zawalonych nockach, nie zawsze idealnie posprzątanych mieszkaniach, workach pod oczami czy brakiem ochoty na seks. Takie jest życie, że mamy wszystko, jeśli chcemy i przygotujemy siebie na zmiany oraz nie zapomnimy o osobach nam najbliższych – partnerze i dziecku, bo oni nie powinni znaleźć się na końcu listy pt. Nowa ja.

Pozdrawiam,

Anka <3

Zajrzyj też do innych wpisów:

Dodaj komentarz